Menu Zamknij

Mój minimalizm. Podstawy, korzyści i ideowe podziały

minimalizm-blog-2021-chociazby

Gdy mówię o minimalizmie, często podkreślam, że mam na myśli wyłącznie ten minimalizm, w który ja wierzę. Jak łatwo wywnioskować, jestem zdania, że ideę tę można rozmaicie interpretować i nie sposób wypowiadać się w imieniu wszystkich minimalistów. Jaki jest więc ten mój minimalizm i czy różni się od mainstreamowego? A przede wszystkim – jaką wartość oferuje ta idea w różnych jej odłamach? O tym w dzisiejszym wpisie, zapraszam!

 


Pssst, wolisz słuchać niż czytać?

Odcinek podcastu Chociażby na ten temat jest już dostępny!

chociazby-podcast-minimalizm-pngPodcast Chociażby

Mój podcast o minimalizmie, rozwoju i dbaniu o siebie

Słuchaj na Spotify, Apple PodcastsSpreakerze


Ideowy podział

 

Zanurzając się w społeczności minimalistów w Internecie, trudno nie zauważyć wewnętrznych podziałów. Nie wszyscy są chętni do elastycznego pojmowania tej idei i starają się wyznaczyć jej twarde, nieprzekraczalne granice. Myślę jednak, że w rzeczywistości minimaliści dzielą się na dwie – nieco skrajne – grupy.  Ideowy podział sklasyfikowałabym na:

  • minimalizm ascetyczny
  • minimalizm hedonistyczny

Gdzie żadna z nazw nie ma być wartościująca, a jedynie intuicyjna 🙂

Na czym polegają, czym się różnią i dlaczego jeden z nich przekonał właśnie mnie?

 

Minimalizm ascetyczny

 

Odmiana, której najbliżej do esencjonalnej, ortodoksyjnej myśli minimalistycznej. Poprzez ograniczenie dobytku do niezbędnego minimum chcemy uniezależnić się od przywiązania do rzeczy materialnych. To pozwala na skupieniu się na doświadczaniu, przeżywaniu życia, które nie jest zdeterminowane ciągle nakręcającą się chęcią posiadania.

Minimaliści ascetyczni odrzucają w większości sentymenty i czerpanie radości z posiadania czy nabywania rzeczy. Chcą być wolni od machiny konsumpcjonizmu i nie brać udziału w wyścigu szczurów po ciągle wyższe zarobki. Pieniądz nie ma rządzić ich życiem, a być jedynie środkiem do zaspokojenia podstawowych potrzeb.

Ta odmiana minimalizmu znajduje wiele punktów wspólnych z postawami proekologicznymi. Minimalista ascetyczny kupuje mało, rzadko i choć z pewnością liczy się z jakością (by dany przedmiot służył mu jak najdłużej) nie musi stawiać jej na pierwszym miejscu podczas podejmowania decyzji zakupowych. Przedmiot ma działać – a najlepiej, gdy jeden może pełnić wiele funkcji.

 

podcast-minimalizm-blog-2021

 

Brak przywiązania do rzeczy materialnych owocuje wolnością na dwóch poziomach: fizycznym i psychicznym/duchowym. Odpuszczenie pogoni za pieniądzem daje psychicznie poczucie wolności, z kolei rezygnacja z obciążającego dobytku pozwala na realną wolność w rozumieniu beztroskich podróży i imponującej mobilności. Stąd też motyw mieszczenia swojego dobytku w jednej walizce, co pozwala na życie w drodze i nieprzywiązywanie się do jednego miejsca.

Niewątpliwie jest to idea piękna i najbardziej spopularyzowana (i szanowana) w świecie minimalistów. Dla wielu osób jest jedyną i wzorcową odmianą minimalizmu. Największe bestsellery książkowe w tej tematyce przedstawiają właśnie ideę minimalizmu ascetycznego. Co ciekawe, jest to nurt wiodący na arenie międzynarodowej – na polskim podwórku nie jest aż tak dominujący. Łeb w łeb goni go minimalizm, który ja nazywam moim – czyli minimalizm hedonistyczny.

 

Minimalizm hedonistyczny

 

Co różni go od ascetycznego? Posłużę się symbolem filiżanki. Otóż minimalista ascetyczny wie, że nie potrzebuje więcej niż jednej filiżanki do kawy, więc nie zamierza poszerzać swojej kolekcji o kolejne. Minimalista hedonistyczny również zdaje sobie sprawę z realnej potrzeby posiadania tylko jednej filiżanki… więc postanawia zdobyć najpiękniejszą, najwygodniejszą i najwspanialszą filiżankę, na jaką będzie go tylko stać. Chce delektować się rytuałem w najwyższym stopniu, doceniając i szanując doświadczenie, które daje mu przedmiot.

 

blog-minimalizm-2021

 

Minimalista hedonistyczny nie odrzuca przywiązania do dóbr materialnych. Wychodzi z założenia, że przedmioty mają albo być funkcjonalne i niezbędne, albo zapewniać mu pozytywne odczucia na  różnych poziomach. Odczucia płynące nie z posiadania, a z użytkowania przedmiotu lub kontemplowania jego piękna bądź sentymentalnego ładunku. Wrażenia estetyczne czy sensoryczne są dla niego równie ważne jak funkcjonalność.

Minimalizm hedonistyczny nie skupia się na ograniczeniu dobytku materialnego do minimum niezbędnego do funkcjonowania. Szuka optimum, które zapewni mu minimum przedmiotów do odczuwania maksimum satysfakcji z codzienności. Bo pragnie celebrować codzienność – a przedmioty są jej nieodłączną częścią. Nie ma tu miejsca na bylejakość i przypadkowość, poczynając od przedmiotów, przez nawyki, relacje i codzienne wybory.

Minimalista hedonistyczny pragnie traktować siebie jak gościa w swoim domu. Temu, któremu dajemy najlepsze ciasto, sztućce, najpiękniejszą pościel i dbamy o jego doświadczenie, by wychodząc od nas z domu miał o nas jak najlepsze mniemanie. Podczas gdy zwykle jesteśmy nauczeni zostawiać dla siebie podniszczone, byle jakie rzeczy, których wstydzilibyśmy się przed obcymi, a gości przyjmować tym, co najlepsze. Traktowanie siebie jako kogoś wyjątkowego, na którego nie szkoda, któremu zawsze warto dogodzić i który zasługuje na to, co najlepsze – zmienia jakość życia.

 


Przeczytaj też:

Największa wartość minimalizmu


 

Skutki ideowej ortodoksji

 

Hedonistycznej odmianie minimalizmu zarzuca się wiele. Przede wszystkim kwestionuje się jej spójność z główną myślą minimalistyczną – czyli stawiania doświadczenia ponad dobra materialne. Uważam jednak, że ten odłam także zachowuje ją w pełni, a nawet pełniejszej pełni, bo przystosowanej do dzisiejszego świata.

Minimalizm hedonistyczny może łączyć się z koncepcją konmari, czyli podejściem prezentowanym przez japońską mistrzynię porządku Marie Kondo. Wspominałam o niej na blogu wielokrotnie, bo to właśnie jej podejście zauroczyło mnie minimalizmem. Kondo zaleca, by kierować się uczuciem radości w ciele, które przedmiot ma w nas wywoływać po wzięciu go w dłonie – jako wyznacznik tego, czy jest dla niego miejsce w naszym życiu. Koncepcja konmari często deprecjonowana jest w środowisku minimalistów ascetycznych, nierzadko uznaje się ją za wypaczenie minimalistycznego podejścia. Jedna z popularnych polskich minimalistek wyłożyła swoje stanowisko na YouTube, deklarując, że Marie Kondo minimalistką nie jest i jej wyznawcy nie powinni uważać się za minimalistów.


Przeczytaj też: Jak Marie Kondo zmieniła moje życie?


Tak to już jednak bywa w przypadku każdej idei. Ortodoksyjni przedstawiciele zawsze będą kręcić głowami na próby uplastyczniania doktryny, w której twarde ramy wierzą i które wyznaczają granice ich idei. Czy mają do tego prawo? No jasne, nikt im go nie zabierze. Ale czym to owocuje?

 

Zniechęcenie ogółu społeczności do minimalizmu

 

Mocne trzymanie się wzorcowego wizerunku minimalisty, który w pustych ścianach pije czarną kawę z białego kubka i gardzi modą, sprawia, że miliony ludzi uznają ideę za nieprzystawalną do swojego życia – a właściwie siebie za nieprzystawalnych do idei. Jeżeli alternatywą do konsumpcjonizmu ma być jedynie ascetyczny minimalizm, to naiwnie jest wierzyć, by większość społeczeństwa zrezygnowała z zakupowych radości na rzecz niekoniecznie atrakcyjnego ascetyzmu.

Podporządkowywanie życia idei nie jest tym, na co sama się decyduję. Wychodzę z założenia, że idea jest dla mnie, a nie ja dla idei. Więc będę ją dostosowywać, naginać,  uplastyczniać – a to wszystko wciąż w duchu wolności!

 

A tymczasem – trzymajcie się ciepło,

 

blog-minimalizm-2020

 

 

 

 


Przeczytaj także:

Mój minimalizm nie musi być Twoim

Minimalizm. Moja historia

Minimalizm – jak zacząć?


 

Kulisy mojego minimalizmu –  codzienność i prywata w minimalistycznym stylu, czyli mój instagram:

 

instagram-minimalizm-blog

@chociazby

Zapraszam! 

 

Ostatnio mniej mnie na blogu, bo na maksa pochłania mnie tworzenie podcastu. Co weekend wrzucam nowy odcinek, w którym poruszam treści z bloga w sposób luźniejszy i bardziej anegdotyczny – zapraszam do słuchania! Naprawdę się wkręciłam i czuję, że to początek pięknej przygody 🙂

 

chociazby-podcast-minimalizm-pngPodcast Chociażby

Mój podcast o minimalizmie, rozwoju i dbaniu o siebie

Słuchaj na Spotify, Apple PodcastsSpreakerze

 

 


Które podejście przemawia do Ciebie bardziej?

A może uważasz, że tylko jedno jest właściwe?

Daj znać w komentarzu, co o Tym myślisz!

NEWSLETTER

No spam guarantee.

Podziel się tym wpisem z innymi:
  •  

Powiązane wpisy

Subscribe
Powiadom o
guest
5 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze
Maria

Ciesze się, że znów jesteś. Bardzo dobry tekst.

Clo

twój podcast to moje odkrycie tego roku (:

aaaaaaa

A ja myślę, że można to po prostu inaczej nazwać. Może to o czym ty mówisz to już nie minimalizm?

5
0
Zgadzasz się? A może wręcz przeciwnie? Skomentuj!x
()
x