Menu Zamknij

Największe pułapki minimalizmu

pulapki-minimalizm-blog

Minimalizm niesie za sobą pewne niebezpieczeństwa. Jak każda idea, może obrócić się przeciwko nam, jeśli nie zachowamy umiaru i pozwolimy przerodzić się jej w obsesję. Dziś opowiem Ci o pułapkach, które szczególnie zagrażają minimalistom. Czego wystrzegać się na drodze do minimalizmu i czy wszystkich niebezpieczeństw na pewno warto unikać?

 

Ograniczanie dla ograniczania

 

Wyrzucanie wciąga. Każdy, kto choć raz przeżył odgracanie przestrzeni, wie jak uwalniające uczucie to wyzwala. Kiedy postanawiamy świadomie zarządzać tym, co znajduje się w naszym domu, czujemy magię czystej karty. Często dochodzimy do wniosku, że pozbywanie się bywa przyjemniejsze od kupowania. Szczególnie jeśli przez lata kupowaliśmy non stop, poddając się kompulsywnym zachciankom, a nasze przedmioty nie mieściły się w żadnym mieszkaniu. Oczyszczenie zagraconego domu i wprowadzenie kompletnie nowej organizacji przestrzeni to uczucie naprawdę niepodrabialne.

Radość, którą daje przejęcie kontroli nad swoją relacją z przedmiotami, może uzależniać. Testujemy swoje granice potrzeb i pozbywamy się coraz większej liczby rzeczy. I tu pojawia się rzeczone niebezpieczeństwo: gdy wyrzucanie staje się… hobby. Przyjemnym zajęciem ograniczania dla samego ograniczania. A raczej dla tego fajnego uczucia kontroli i czystej karty. Ogarniania całego dobytku i radości z tego, jak niewiele nam trzeba do szczęśliwego funkcjonowania.

Łatwo wtedy podejmować szybkie, nieprzemyślane decyzje o wyrzuceniu czegoś. Decyzje, których później możemy gorzko żałować. Jednak myślę, że aby osiągnąć minimalistyczny balans, potrzebne jest podjęcie paru takich decyzji nieprzyjemnych w skutkach. Jeżeli pożałujemy wyrzucenia drugiego zestawu sztućców, bo okaże się, że jednak był nam potrzebny, kupując go po raz drugi prawdopodobnie poczujemy na tyle dużą gorycz, że nie popełnimy podobnego błędu w przyszłości.

Niemniej sądzę też, że proces wielkiego odgracania zawsze będzie się wiązać z kilkoma nietrafnymi decyzjami. Ważne, by być szczególnie czujnymi w kwestii droższych lub niedostępnych do kupienia przedmiotów. I tyle!

 

minimalizm-blog-2021

 

Przekonywanie innych do swojej idei

 

Mam taką zasadę, że w życiu realnym w ogóle nie opowiadam o minimalizmie, dopóki temat sam się nie pojawi. Ale nie zawsze tak było! Gdy 3 lata temu zainteresowałam się tym tematem, potrafiłam gadać o tym jak katarynka. Chryste, jak mnie to przejmowało. Chciałam, żeby każdy wiedział, jak ta idea może odmienić życie i na jak wiele jego aspektów wpłynąć. Żeby wszyscy zrozumieli, że kompulsywne zakupy nie dają szczęścia, że świadome decyzje zakupowe pozwalają na komfortowe życie, że minimalizm pomaga wziąć odpowiedzialność za wszystkie swoje wybory i poczucie szczęścia…

..Przeczytaj: Największa wartość minimalizmu

 

Jak myślisz, ile osób w moim otoczeniu to interesowało? Optymistycznie zakładając, że najbliżsi cieszyli się moim szczęściem, to dla całej reszty osób było to nawiedzone gadanie idealistki. Nikt z moich znajomych nigdy nie zainteresował się tym tematem. Czy mam im to za złe? Nie, bynajmniej.

Po opadnięciu pierwszych fal największej ekscytacji zrozumiałam, że nawracanie innych na ten sposób myślenia jest daremne. Równie daremne, co próby wegan obrzydzenia schabowego mięsożernym znajomym albo zdjęcia zoperowanych płuc na fajkach. Powiemy: fuj, zwłoki zwierzęcia na talerzu, fuj rozcięte płuca, fuj kompulsywne wydawanie pieniędzy i smutne szukanie szczęścia w gównianych zakupach. No fuj. I co z tego? Nic.

 

Jak się dzielić?

 

Czy to znaczy, że uważam, że nie ma sensu dzielić się ideą, w której potencjał wierzymy? Nie, ale dziś sądzę, że jakakolwiek indoktrynacja nie ma sensu.

Inny sposób na życie może być odpowiedzią dla ludzi, którzy już go szukają. Ale jeśli jest im dobrze tak, jak jest – choć często nam się wydaje, że wiemy lepiej, a oni tak naprawdę cierpią w bagnie własnej niewiedzy* – to po prostu chamstwem jest wtykanie swoich trzech groszy z ideą jako lekarstwem na każdy ból tego świata. Nieważne jaką i nieważne jak wiele zmieniła w naszym życiu.

Rzecz jasna, nic dziwnego, że chcemy dzielić się ze światem tym, co uważamy za wartościowe i potencjalnie cenne dla ogółu. Myślisz, że dlaczego powstał mój blog? 🙂 Tworzenie jakichkolwiek treści związanych z tematem, angażowanie się w grupy ludzi zainteresowanych nim i poszerzanie swojej wiedzy jest wspaniałym sposobem na zanurzenie się w temacie, czerpanie z jakiejś idei i bycie żywym dowodem na jej zasadność.

Nie mówiąc o tym, że etykietowanie się może i pozytywnie działać na nasze poczucie tożsamości, ale jednocześnie stać się dla nas więzieniem społecznych oczekiwań. Na początku drogi publiczne metkowanie się zwykle skłania tylko do prób podporządkowania się ogólnie funkcjonującym wymaganiom wobec danej metki. Jesteś minimalistą i lubisz modę? Zapomnij o uznaniu za wiarygodnego minimalistę w większości środowisk. Kiedy sami nie jesteśmy jeszcze do końca pewni, o co nam w tym naszym minimalizmie chodzi, tym bardziej nie ma sensu wystawiać niedojrzałej jeszcze w nas idei na społeczny ruszt.

*co jest naturalnie zniekształceniem poznawczym.

Próby decydowania za bliskich

 

Drugim aspektem tego punktu jest wpływanie na najbliższych, by ich sposób życia odpowiadał naszemu nowemu podejściu. Szczególnie w kwestii fizycznej przestrzeni dzielonej z drugą osobą. Ja wiem, że kusi, by pozbyć się nieużywanych gratów partnera albo innego współlokatora. Ale nie mamy prawa podejmować żadnej decyzji za drugą osobę, nawet jeśli każdy głupi by stwierdził, że pół regału zajmują przedmioty, których nikt nie używa i nie będzie używał.

To frustrujące, bo chcąc przeprowadzić zmiany w  swoim domu, będziesz wciąż czuć niedosyt przez zagraconą wspólną przestrzeń. Warto pomyśleć nad jakąś organizacją, by Ciebie nie kłuło to w oczy, a druga strona mogła mieć dokładnie tyle rzeczy, ile potrzebuje lub chce mieć. Kompromis w tym wypadku nie może ograniczać wolności drugiej osoby co do tego, ile ma swoich rzeczy w swoim własnym domu.

W sekrecie też Ci zdradzę, że bliscy często pod wpływem obserwacji drugiej strony z czasem sami decydują się na odgracanie, skuszeni tym, jak fajnie funkcjonuje się Tobie. Długie batalie o wyrzucenie gratów często nie zdają egzaminu albo druga strona czuje się pokrzywdzona – a do tego nie możemy doprowadzić. Dlatego warto jest żyć po swojemu, czerpać z tego radość i tym samym inspirować.

Pamiętaj o psychologicznej zasadzie wzmacniania – jeśli za każdym razem, gdy pojawia się temat minimalizmu, partner dostaje ochrzan za nadmiar rzeczy, minimalizm będzie kojarzył mu się skrajnie negatywnie. Lepiej nie idź w tę stronę.

 

pułapki-minimalizmu-blog

 

Poświęcanie zbyt dużej uwagi przedmiotom

 

Paradoks minimalizmu. Chcemy, by przedmioty dotyczyły nas coraz mniej, a jednocześnie coraz więcej uwagi im poświęcamy. Decyzjom, czy wyrzucić czy zostawić, a także tym zakupowym, gdy szukamy opcji najlepszej z możliwych i rozważamy nad swoimi potrzebami.

To niebezpieczeństwo stale czyha na wszystkich, którzy starają się decydować świadomie o tym, co wpuszczają do swojego życia. Jak sobie z tym  poradzić? Z mojego doświadczenia wynika, że jest szczególnie intensywne przede wszystkim na początku. I można powiedzieć, że to minimalistyczny chrzest, który po prostu trzeba przejść.

Gdy po raz pierwszy staramy się uzupełnić garderobę w pojedyncze sztuki ubrań, które w 100% będą nam odpowiadać, albo gdy podejmujemy się pierwszego odgracania przestrzeni. Zajmuje to mnóstwo czasu i przestrzeni mentalnej. Jednak pocieszające jest to, że te zasoby włożone raz procentują w przyszłości. Gdy raz poświęcisz kilka dni albo nawet tygodni na znalezienie perfekcyjnego płaszcza na zimę, z dużym prawdopodobieństwem przez następne parę lat ten temat może Cię nie zajmować wcale. Ale nie zawsze tak jest, szczególnie jeśli obok minimalizmu funkcjonujemy jak “normalni ludzie”, którzy lubią czasem kupić sobie coś tylko dlatego, że po 3 latach poprzednia sztuka im się znudziła.

Ważne jest znalezienie balansu pomiędzy poświęcaniem na coś czasu i energii a tym, na jak długo decyzja zostanie podjęta i czy nie będzie możliwości jej cofnięcia. Myślę, że to wymaga wielu lat, wielu pomyłek i wielu przemyśleń. Sama jeszcze nad tym pracuję!

 

Jak unikać pułapek?

 

W część i tak wpadniemy. Kluczem jest obserwacja siebie i reagowanie w odpowiednim momencie. Nie unikniemy błędów, czasem będziemy czegoś żałować albo czuć, że się zapędziliśmy. Nie ma w tym w nic złego. Jeśli będziemy uważnie obserwować swoje zachowania, z czasem odnajdziemy w tym balans i na własnych błędach dojdziemy do swojego minimalizmu. Bo jak pewnie wiesz, uważam, że minimalizm jest jak tyłek. Każdy ma swój! A o moim przeczytasz w tym wpisie: Mój minimalizm. Podstawy, korzyści i ideowe podziały. 

 

_

 

Zdarzyło Ci się wpaść z którąś z tych pułapek?

A może dostrzegasz inne niebezpieczeństwa minimalizmu?

Podziel się tym w komentarzu!

 

blog-minimalizm-2021

 

 

 

 


Psst, wolisz słuchać niż czytać?

Koniecznie sprawdź mój podcast!

chociazby-podcast-minimalizm-pngChociażby Podcast – minimalizm, rozwój, self care

Podcast o minimalizmie, rozwoju i dbaniu o siebie

Słuchaj na SpotifyApple Podcasts i YouTube

NEWSLETTER

No spam guarantee.

Podziel się tym wpisem z innymi:
  •  

Powiązane wpisy

Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze
Irmina

Ja miałam problem z tym, że z zakupoholizmu przeszłam w ekstremlany minimalizm. Czyli po prostu wyrzucałam rzeczy bezmyślnie.

Obecnie podchodzę do minimalizmu z głowa. Staram się nie redukować zbędnie tego co mnie otacza ale raczej wykorzystuję do konca. Jest to o wiele bardziej ekologiczne.

Inwestuję przy tym w dobrej jakosci produkty. Na przykład od jakiegos czasu wybieram praktycznie jedynie buty polskiej produkcji.

1
0
Zgadzasz się? A może wręcz przeciwnie? Skomentuj!x
()
x