Menu Zamknij

Minimalistyczny wstyd

blog-chociazby-pl

Internet jest dla minimalistów wyjątkowo łaskawy. Zarówno ten estetyczny, jak i ilościowy są szeroko podziwiane i z dumą prezentowane w social mediach. Funkcjonując w swojej bańce, można nabrać wrażenia, że świat wręcz kocha minimalistów. A jak jest w rzeczywistości?

 

 

Poniedziałkowy poranek w biurze. Piję kawę w towarzystwie nowych współpracowników, którzy rozmawiają o wyprzedażowych łowach. Gdy zapytana o własne doświadczenia, chcę powiedzieć, że kieruję się minimalizmem, następuje stopklatka.

Po chwili mówię coś, czego sama się nie spodziewam:

Taak, ja musiałam odinstalować aplikację Zary, wypisałam się z newsletterów, bo ciągle kupowałam – mówię zgodnie z prawdą, jednak czując, że kłamię. Opowiadam o tym, jak kiedyś postępowałam, by narracją konsumpcjonizmu wtopić się w rozmowę.

Nikt nie pyta, jak jest teraz, bo i sama do tego nie zachęcam. Chowam uszy po sobie, a słowa o minimalizmie wcale nie padają z moich ust.

 

blog-minimalizm-chociazby-pl

 

UNIK

 

Podczas ułamka sekundy, gdy moja odpowiedź zawisła w powietrzu, przez głowę przeleciało mi tysiące myśli. Złapałam te najsilniejsze. Co mną kierowało, że ugryzłam się w język?

Teraz wiem, że powstrzymał mnie lęk przed:

 

  • podważeniem wiarygodności

Ty, minimalistką? Tak, tego się bałam. Moje biurko nie wygląda jak biurko stereotypowego minimalisty. Mam kilka zeszytów, w których wszystko zapisuję, kubek do kawy i kubek na wodę, kilka kolorowych długopisów i splątane kable od monitorów. Przestraszyłam się zlustrowania mojej sfery.

 

  • osądem na temat zarobków

Miałam to z tyłu głowy. Wiedziałam, że jeśli wspomnę o świadomych, rzadkich zakupach, w głowach prawie obcych mi ludzi może dojść do podejrzeń, że moje wybory wynikają z zewnętrznie wymuszonej oszczędności. Byłoby to dla mnie niekomfortowe.

 

  • przyklejeniem uwierającej metki

No bo jak to, taka minimalistka i ekscytuje się nową sukienką? Po co minimalistce kilka par kolczyków? Ja wiem i Wy wiecie, po co, ale obcy ludzie nie będą chcieli poznać dokładnego uzasadnienia i zagłębić się w temat. Nie mają takiego obowiązku i nie mogę tego od nich wymagać w żadnym stopniu.

 

  • uznania za pretensjonalną

I dopisania mi poczucia wyższości zgodnie z kontrowersyjnym stanowiskiem.

 

To wszystko jest małe i niespecjalnie godne szacunku. Ale też… ludzkie.  Do przepracowania. Jednak odkrycie tych lęków trochę mnie rozbiło.

 

VIRTUAL DREAM

 

To doświadczenie było dla mnie o tyle interesujące, że niejako obudziło mnie z internetowego snu. W realnym świecie minimalizm nie jest w żadnym stopniu popularną postawą – to konsumpcjonizm stanowi normę i prędko się to nie zmieni.

O ile nawracanie innych na swoje myślenie byłoby przesadą, to zdecydowanie chcę w przyszłości mówić o swoich poglądach pewnie i nieofensywnie.  Po niemal roku pisania o minimalizmie i ponad 2 latach kultywowania go, uświadomiłam sobie, że taki problem w ogóle u mnie występuje. Taka moja mała nauczka z pozornie nic nieznaczącego zajścia.

Chciałam się tym z Wami podzielić – a nuż zdarzy Wam się podobna sytuacja i tak jak ja poczujecie ukłucie niegodnego konformizmu.  Choć godzinami opowiadam o swoich poglądach swoim bliskim (i Wam), wciąż obawiam się wystawienia ich na ocenę publiczną. Sama nie wiem, czy jest to bezwzględnie zła postawa.

Jak zwykle zapraszam do dyskusji w komentarzach,

 

 

blog-minimalizm-2020

 

 

 

 

 


PS Wpadajcie też na mój Instagram! Niedawno wystartował, więc zapraszam do follow:

 

instagram-chociazby-blog

@chociazby

 

NEWSLETTER

No spam guarantee.

Podziel się tym wpisem z innymi:
  •  

Powiązane wpisy

Subscribe
Powiadom o
guest
6 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze
basia

Jak to sie mówi liczy się pierwsze wrażenie. Ja powiedziałabym, że nie kupuję na wyprzedażach, bo lubię rzeczy dobrej jakości, więc kupuję mało i drogo. Jestem minimalistką ilościową stawiam na jakość. To załatwiłoby sprawę podejrzenia o niskie zarobki, chwalenia się nową sukienką. Z poczuciem wyższości trochę gorzej. Generalnie w stadzie nie lubią “odmieńców” więc odkrywać należy się tylko bliskim, w pracy raczej umiarkowany dystans. Miałam koleżankę, która wszem i wobec chwaliła się że jest wegetarianką, jakby podkreślała wyższość swojego bytu nad innymi bytami ludzkimi. Zamiast “dzień dobry” mówiła że nie je mięsa. Ja gryzę się w język mając powiedzieć coś takiego obcym ludziom, bo mam z tyłu głowy podejrzenie o podbudowanie niskiej samooceny.

Namysłowska 3

Interesujące…. Nie przypominam sobie, bym czegoś takiego doświadczyła. Może dlatego, że wręcz przeciwnie – wyrażam swoje poglądy nie bojąc się etykietowania czy stereotypowego oceniania mnie. Nie popadam w szał wyprzedażowy. W ogóle mało kupuję, a jeśli już muszę uzupełnić garderobę, w pierwszej kolejności szukam w second handach. I o tym też głośno mówię, nie bojąc się, że trafię do szufladki: „Ona kupuje w szmateksach, bo nie ma kasy”.

Karolina

Ja się już dawno pozbyłam lęku co inni o mnie pomyślą, ba, często po czasie trafiap na jakiś artykuł, który mi tłumaczy, że np. jak się cieszę przed kimś z jakiegoś zakupu, to znaczy to coś tam (moja reakcja “whaaaat?”).
Ale, jakby nie jest również obowiązkiem opowiadanie o sobie wszystkiego jak się nie ma na to ochoty, pewnie w wypadku podobnym do Twojego (po tym jakbym już i tak opowiedziała wszystkim o tym super ciekawym minimalizmie 😜😂😅), że niczego ciekawego nie było. I tyle.
A jak Joshua z the Minimalists często mówi : “judgment is but a mirror reflecting the insecurities of the person who’s doing the judging”.

Magdalena

Większość ludzi wciąż tkwi w dualiźmie, który jest związany z tym, że kierują się głównie umysłem, a nie sercem. Umysł uwielbia szufladkować, rozdzielać, oceniać. To mu daje poczucie bezpieczeństwa. Tymaczasem u każdego wspomniany przez Ciebie minimalizm będzie się wyrażał zupełnie inaczej, bo każdy z nas jest niepowtarzalny. Nie może być inaczej.

Ja od wielu lat interesuję się tak wieloma rzeczami, które na pierwszy rzuta oka są ze sobą sprzeczne. Medytuję , interesuję się rozwojem duchowym, nie jem mięsa, ale nie jestem typem ascetki czy minimalistki. Nie jestem też poważna, wciąż jestem zakręcona jak czeski słoik:)

Uwielbiam kolory, wzory, faktury. Jestem typem artystki, ale takiej, która jest pedantką;) Takie przykłady mogłabym mnożyć w nieskończoność. Warto pokochać wszystkie swoje radości, cienie i blaski, objąć je, przytulić. Wtedy inni nie będą mieli innego wyjścia, jak zrobić to samo;) Pięknego weekendu:)

6
0
Zgadzasz się? A może wręcz przeciwnie? Skomentuj!x
()
x