Menu Zamknij

5 małych nawyków, które zmienią Twoje życie

self-care-nawyki-minimalizm-blog

Moje życie zaczęło zmieniać się dopiero wtedy, gdy w pełni zrozumiałam istotę nawyku. Okazało się, że kilka minut poświęcone każdego dnia na zbliżanie się do celu staje się w skali roku gigantycznym krokiem naprzód. Po raz pierwszy przekonałam się o tym na własnej skórze, gdy za punkt honoru wzięłam sobie wdrożenie w swoje życie regularnej aktywności fizycznej. To był dla mnie przełomowy moment w pojmowaniu zmiany – od tamtego momentu złapałam życie we własne ręce i nabrałam mocy sprawczej, której nie miałam nigdy wcześniej.

 

Jak naprawdę coś zmienić?

 

Zwykle chcemy zmienić w swoim życiu dużo, szybko i naraz. Z kanapowca stać się instagramowym fit szaleńcem, zamienić telefon na książkę, a fast foody na cieciorkę. Tym najbardziej wytrwałym nawet się to udaje. Ale na jak długo? Czy to są trwałe zmiany? Gdy ja stawiałam życie na głowie w jednym momencie, czułam, że próbuję udawać kogoś kompletnie innego. I grałam w tę grę. Wierzyłam, że przyjdzie moment, w którym nagle się w tym odnajdę i to będę ja. Bezskutecznie, bo zawsze wracałam do punktu wyjścia, czując, że stała zmiana jest niemożliwa.

 

Zmiana to proces

 

Mówi się, że ludzie się nie zmieniają. Zwykle po prostu nie zmieniają się nagle. Zmieniamy się stopniowo, tworząc nowe ścieżki w naszym mózgu, które z czasem zaczynają być naszymi odruchami. To prawda, że czasem trafi nas grom z jasnego nieba, zmienią się nasze przekonania na jakiś temat i stajemy się innymi ludźmi. Zdarza się.

Ale czy warto czekać na taki moment, który być może nigdy nie nadejdzie?

Uczucie, że masz kontrolę nad swoim życiem, bo idziesz do przodu i stale robisz dla siebie coś dobrego, dodaje skrzydeł. Na maksa. A takie uczucie pojawia się wtedy, gdy zaczynasz spełniać zadania, które przed sobą postawiłeś i czujesz, że naprawdę zmierzasz w wyznaczonym przez siebie kierunku. Powolutku i do skutku, nabierając wiatru w żagle. Jesteśmy prości – jeśli nam coś się udaje, chcemy więcej i więcej.

Spróbuj przez miesiąc i przekonaj się, jaki jesteś super. A później już poleci 🙂 

 

5 MAŁYCH NAWYKÓW, KTÓRE ZMIENIĄ TWOJE ŻYCIE

 

1. 5 minut ruchu

Regularny ruch zmienił wszystko w moim życiu. O tym,  jak duży miałam problem z aktywnością fizyczną, przeczytacie w tym wpisie. Nie lubiłam, nie chciałam, nie umiałam. W końcu unikałam, jak tylko się dało. Zmieniło się to dopiero wtedy, gdy zrozumiałam, że włączenie kilku minut ruchu dziennie zawsze jest lepsze niż brak tego ruchu. Zawsze przyniesie korzyści. Choćby w dalekiej przyszłości.

Nie wiem, kiedy moje minuty ruchu zmieniły się w pół – półtorej godziny. Nie wiem. Ale dziś nie wyobrażam sobie życia bez ruchu – przede wszystkim bez spacerów. Nic tak nie wpłynęło na mój spokój i dobre samopoczucie, jak zrobił to regularny ruch. Nie znoszę dni kompletnie nieruchliwych i czuję się w nie okropnie, więc staram się do nich nie dopuścić. Jeszcze rok temu na palcach jednej ręki mogłam wyliczyć dni w miesiącu, w którym ruszałam się więcej, niż to bezwzględnie konieczne. Dziś proporcja jest totalnie odwrotna, a ja czuję się fizycznie lepiej niż kiedykolwiek wcześniej.

 

2. Minuta świadomego oddechu

Najlepiej na świeżym powietrzu z zamkniętymi oczami. Nie trzeba od razu rzucać się na medytację i półgodzinne siedzenie w ciszy. Najpierw minuta. Minuta bez bodźców. Skupienie jedynie na oddechu. Obserwacja biegnących myśli z boku, niechwytanie się ich. Tylko minuta.

Błyskawicznie rośnie apetyt na więcej, z czasem trudno jest przerwać po minucie i wciska się drzemkę.

Ta minuta oddechu jest szczególnie pomocna w pracy. Pozwala się odciąć i nabrać dystansu do gonitwy myśli. To, do jakich efektów można dojść dzięki regularnemu “odbodźcowaniu” jest niebywałe. Ale musicie spróbować sami.

 

3. Choćby pół strony

Znam mnóstwo osób, dla których nieczytanie książek jest jakimś kompleksem. Niechęć, mało czasu, przyzwyczajenie do szybkich, mocnych bodźców z ekranu – różne można mieć wytłumaczenia czy wymówki. Głównie przed sobą i swoimi ambicjami. Ja miałam z tego tytułu ogromne kompleksy.

Gdy zarzekałam się, że w końcu to zmienię, chwytałam za książkę i poświęcałam jej cały weekend. A potem nie czytałam przez miesiąc, bo jakoś się nie składało. Więc kończyłam parę książek w roku i było to dla mnie bardzo zawstydzające.

Okazało się, że czytając parę stron dziennie, czytam znacznie więcej, niż rzucając się na hurra i męcząc lekturą. Dałam sobie limit – maks 10 stron przed snem. Maks! Może być mniej, ale nie więcej. Śmieszne? Może trochę. Ale działało! W ten sposób odzyskałam ciekawość książek i nie mogłam doczekać się, aż wieczorem siądę do lektury.

Jeśli Twoim problemem jest realny brak czasu, mam inny pomysł. Niech Twoją wygraną stanie się pół strony dziennie. Jak więcej, to fajnie, ale niech pół strony już będzie sukcesem. Przeczytasz tyle, ile będziesz miał ochotę. Ale weźmiesz tę książkę w dłonie każdego dnia. Każdego!

Pewnie rzadko skończysz na jednej stronie. Ale to przyzwolenie na to, by tak było, sprawi, że lektura dobrze będzie Ci się kojarzyć: książka przestanie wywoływać poczucie winy (powinnam więcej czytać!), tylko zadowolenie z siebie.

Zakład, że z takim myśleniem przeczytasz w tym roku więcej niż kiedykolwiek?

 

4. Fajnie, że mam to, co mam.

Pielęgnowanie wdzięczności jest pięknym nawykiem. Codziennie staram się sobie powiedzieć w głowie, jakie to CUDOWNE, że mam przy sobie takich ludzi, jakich mam i robię to, co robię. Szczególnie wtedy, gdy mam gorszy dzień i wszystko jest nie takie. Największe wspaniałości świata powszednieją. Coś, co rok temu było dla nas marzeniem, dziś jest niezauważanym elementem codzienności.

Permanentnie szczęśliwi ludzie po prostu nie dają się temu mechanizmowi wykiwać 🙂

 

5. Jedno zdanie

Są ludzie, którzy od zawsze coś sobie skrobią, ale też tacy, których za nic nie można do zaciągnąć do prowadzenia dziennika. Ja namawiam Was do ekspresyjnego zapisywania chociaż jednego zdania dziennie. Nie chodzi mi o przemyślane podsumowanie dnia – wręcz przeciwnie. Ekspresyjne, spontaniczne przelanie myśli na papier to wspaniałe źródło wiedzy o samym sobie.

Czasem czegoś się boję lub czymś stresuję, ale nie umiem opisać racjonalnie swoich obaw. Wtedy korzystam z metody 5xDlaczego? Polega na tym, by zadać sobie pięć razy to pytanie, dochodząc do źródła problemu lub… jego rozwiązania.

Nie chcę jutro tam iść.

Dlaczego (1) nie chcę jutro tam iść?

Bo nie wiem, czego się spodziewać.

Dlaczego (2) nie wiem, czego się spodziewać?

Bo ludzie i świat są nieprzewidywalni.

Dlaczego (3) ludzie i świat są nieprzewidywalni?

Bo taka jest natura rzeczy.

Dlaczego (4) taka jest natura rzeczy?

Bo gdyby świat i ludzie byliby przewidywalni, to życie by było nudne.

Dlaczego (5) życie byłoby nudne, gdyby świat i ludzie byliby przewidywalni?

Bo nie byłoby po co wstawać rano, gdybyśmy wiedzieli, co szykuje dla nas świat i jak zachowają się ludzie wokół nas.

 

To mój autentyczny tok rozmyślań z zeszłego tygodnia. 5xDlaczego przerodziło mój lęk w… ekscytację. O tym, że to uczucia leżące obok siebie, wspominałam przy okazji wpisu o prawdach, których świadomość zmieniła coś w moim życiu. Gdyby nie zapis tych myśli i przemaglowanie ich wspomnianą metodą, nie doszłabym do absurdu mojego lęku.

 

Nawyki są potęgą

 

To nawyki sprawiają, że jesteśmy tacy, jacy jesteśmy. Nasze zachowania – czy jesteśmy pewni siebie, niezależni, porządni, odpowiedzialni, usportowieni – to wszystko zależy od naszych codziennych nawyków. Kształtowanie ich jest wyborem, który podejmujemy każdego dnia. Codzienny zbiór naszych małych wyborów determinuje to, kim staniemy się za pół roku. Co mówią o Tobie Twoje nawyki?

 

Powiadomienia o nowych postach

No spam guarantee.

Podziel się tym wpisem z innymi:
  •  

Powiązane wpisy

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze
0
Zgadzasz się? A może wręcz przeciwnie? Skomentuj!x
()
x