Menu Zamknij

5 rzeczy, które zaczęłam kupować jako minimalistka

rzeczy-ktore-kupuje-minimalizm-blog

Jako minimalistka kupuję jakieś sto razy mniej i tysiąc razy rzadziej, niż robiłam to wcześniej. Jednak są też rzeczy, do których zakupu nakłonił mnie właśnie minimalizm. Mimo że wydaje na nie pieniądze, wciąż czuję się minimalistką z krwi i kości.  W sumie to nawet bardziej niż wcześniej. Co to takiego?

 

1. Ubrania “pod spód”

A mianowicie bieliźniane podkoszulki na ramiączkach i body z długim rękawem. Wcześniej niczego podobnego nie miałam w szafie i zawsze pod swetrem upychałam irytująco wystający t-shirt. Odkąd uzupełniłam garderobę o te niewidoczne elementy, mój komfort związany z ubraniami podskoczył o parę poziomów. Jest mi ciepło, wygodnie, nic mi nie podwiewa, bielizna nie prześwituje, a przy tym zawsze wiem, co założyć pod spód i czuję się o niebo schludniej. Do tamtej pory pod sweter czy bluzę lądowało cokolwiek, pomięte i byle jakie, bo przecież ludzie nie widzą. Ale… ja to widzę i czuję!

 

2. Skórzane buty i torebki

W końcu przyjęłam gorzką prawdę. Buty i torebki z plastikowej imitacji skóry wystarczają mi na jeden sezon, a zaczynają wyglądać nieestetycznie już w jego połowie. Zimą zdecydowałam się na skórzane botki i torebkę shoperkę. O ile w kwestii torebek była to jedynie intencja trwałości – i to dopiero sprawdzę, to w przypadku butów bardzo zależało mi na wygodzie. Wyobraźcie sobie, że nigdy wcześniej nie miałam (jako dorosła) skórzanych butów i nie spodziewałam się, że różnica w komforcie użytkowania będzie aż tak duża. Jest kolosalna! Jestem zachwycona i prawdopodobnie nigdy więcej nie zdecyduję się na botki z imitacji skóry.

 

3. Usługi kosmetyczne

Całe studia sama próbowałam stylizować sobie paznokcie żelem i w ten sposób doprowadziłam je do opłakanego stanu i jeszcze gorszego wyglądu. Jeśli myślicie, że widziałyście naprawdę zmasakrowane paznokcie, to nie widziałyście moich. Zrozumiałam na dobre, że nie jest to coś dla mnie i mimo szczerych chęci nie nauczę się robić tego poprawnie, bo nie mam w rękach precyzji, a w głowie cierpliwości i talentu.

Nie chciałam rezygnować ze stylizacji paznokci, bo w nich czuję się o niebo pewniej. Jednak uznawałam, że comiesięczne chodzenie do salonu jest szalonym wydatkiem, na który przez lata nie będę mogła sobie pozwolić.

Aż doszłam do wniosku, że kilkukrotność tej kwoty wydawałam jeszcze niedawno na używki, ubrania i pierdoły, robiąc to stale i bez mrugnięcia okiem. To zadecydowało! Poszłam do salonu po raz pierwszy, czując, że mogę sobie na to pozwolić i właśnie to robię. Fajne uczucie! Zamierzam już na zawsze pozostawić swoje dłonie w rękach specjalistów.

 

4. Abonamenty rozrywkowe

A konkretnie abonamenty na platformach z e-bookami, filmami i muzyką. Przez lata było mi na to piekielnie szkoda pieniędzy i wolałam godzinę dziennie spędzać na słuchaniu reklam. No i oglądaniu tylko takich filmów, które były dostępne za darmo. Teraz szanuję swój czas i ten zaoszczędzony w taki oto sposób jest dla mnie warty tych kilkudziesięciu złotych miesięcznie. Aż przykre, że wcześniej nie był.

 

5. Pyszne jedzenie

Długo potrafiłam bez mrugnięcia okiem wydać 15 złotych na byle szmatkę, ale zakup doskonałego sera w tej samej cenie wydawał mi się domeną niedostępnego dla mnie luksusu. Nie mówiąc o tym, że jeszcze 1,5 roku temu codziennie wydawałam tyle dziennie na papierosy. Odkąd nie kupuję bezmyślnie kolejnych ubrań, pierdół do domu, używek i byle jakich słodyczy, staram się jak najczęściej tego luksusu zasmakować. I o dziwo nie łączy się to z dostrzegalnym ubytkiem w portfelu… A ile daje radości i osobistego poczucia luksusu, to wiem tylko ja.

 

. . .

 

Jako zakupoholiczka widziałam wartość tylko w przedmiotach. Kilkanaście złotych wydanych na szmatkę dawało mi rzecz, którą zabierałam do domu i mogłam schować do szafy. Mogłam ją posiadać na stałe. Minimalizm nauczył mnie widzenia wartości w przeżyciach, czasem tych związanych z użytkowaniem przedmiotów, ale wciąż: z doświadczeniami i przeżyciami, emocjami, przyjemnością i komfortem. A ta przygoda trwa i trwa, stając się coraz piękniejsza.

Wszystkiego dobrego,

blog-minimalizm-2020

 

NEWSLETTER

No spam guarantee.

Podziel się tym wpisem z innymi:
  •  

Powiązane wpisy

Subscribe
Powiadom o
guest
4 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze
Ann

Ja zaczęłam chodzić do teatru, a też wydawało mi się to wielkim wydatkiem mimo że równowartość kilku biletów przeznaczałam bezmyślnie na ciuchy po każdej wypłacie. W lockdownie trudno jednak nie szukać ukojenia w rzeczach bo trudniej o doświadczenia. Jak sobie z tym radzisz?

Last edited 5 miesięcy temu by Ann
Aneta

Jestem od jakiegoś czasu minimalistką oraz obecnie kupuję mniej ale lepszej jakości rzeczy. Zrezygnowałam z poliestrowych torebek na rzecz torebek z prawdziwej skóry. Jak rownież kupuję ubrania wykonane z lepszych tkanin, takie które będa mogły mi służyć długie lata

Mam mniej rzeczy w garderobie ale o dziwo o wiele łatwiej jest mi sie dzięki temu ubrać.

4
0
Zgadzasz się? A może wręcz przeciwnie? Skomentuj!x
()
x